PayPal zaczyna blokować płatności dla serwisów VPN i SmartDNS

PayPal znany już wcześniej z nieprzyjaznego stosunku do stron BitTorrentowych , Usenetu i stron udostępniających pliki wziął tym razem na celownik firmy oferujące usługi VPN i SmartDNS. Powodem jest to, że umożliwiają one dostęp do chronionych prawem autorskim materiałów z ominięciem blokad regionalnych – czyli na przykład oglądanie amerykańskiej wersji Netflixa z Polski. Sprawę ujawniła kanadyjska firma UnoTelly i opublikowała email od PayPala, w którym PayPal informuje ją o zablokowaniu płatności, od której to decyzji nie przysługuje odwołanie.

Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja. Centralizacja przepływów pieniężnych oraz wywieranie politycznego nacisku na firmy i banki je obsługujące powodowały w przeszłości ataki na wolność słowa w Internecie. Najbardziej znanym przykładem takiego ataku była blokada bankowa WikiLeaks. Pod koniec listopada 2010 roku Departament Stanu USA w liście do Juliana Assange’a zarzucił WikiLeaks nielegalną działalność. List udostępniono także prasie (oficjalnie: „nastąpił przeciek”). Dwa dni później największe światowe tytuły prasowe upubliczniły tę informację. Amerykański Departament Sprawiedliwości wszczął śledztwo w sprawie publikacji WikiLeaks i rozważano oskarżenie Assange’a o szpiegostwo. Kolejne dni przyniosły blokadę prawie wszystkich sposobów płatności dla WikiLeaks. Blokadę nałożyły:  Bank of America, VISA, MasterCard, PayPal oraz Western Union. Assange zaczął rozważać wprowadzenie płatności Bitcoinem i pisał o tym z Satoshim Nakamoto. Satoshi poprosił go, aby tego nie robił, gdyż Bitcoin jest jeszcze w bardzo wczesnym stadium i tak nagły wzrost popularności mógłby być niebezpieczny dla całego projektu. Ostatecznie WikiLeaks dodało możliwość wpłat Bitcoinem w czerwcu 2011 roku. Kupiono także dużą ilość bitcoinów, co przyniosło organizacji ogromne zyski (8000% w ciągu trzech lat).

PayPal przyznaje sobie prawo do cenzurowania treści, jakie publikują używające go serwisy. W lutym 2012 roku PayPal zagroził serwisowi Smashwords, poprzez który autorzy mogą sprzedawać swoje ebooki, zawieszeniem konta jeśli nie zostaną usunięte z serwisu książki o tematyce erotycznej (chodziło o pewne kontrowersyjne podgatunki, będące na granicy legalności) i jeśli nie zostaną zmienione zasady serwisu. Serwis ugiął się przed ultimatum, ale jednocześnie PayPal znalazł się w ogniu krytyki organizacji broniących wolności prasy i walczących z cenzurą. Po miesiącu PayPal wycofał się ze swego ultimatum.

Serwis ogłoszeniowy Backpage.com stał się ofiarą krucjaty w obronie moralności, prowadzonej przez szeryfa Toma Darta z hrabstwa Cook w stanie Illinois. Najpierw w 2009 roku Dart wytoczył proces przeciw innemu serwisowi – Craigslist. Chodziło o ogłoszenia erotyczne, które zamieszczali użytkownicy. Według Darta, Craigslist promował prostytucję. Firma zmieniła swoje zasady w reakcji na pozew, choć ostatecznie wygrała w sądzie. Sąd orzekł, że serwis nie jest odpowiedzialny za treść ogłoszeń, ponieważ nie jest ich autorem, a jedynie pośredniczy w ich publikacji. W 2015 roku Tom Dart zmienił taktykę i zamiast pozywać Backpage wystosował list otwarty do firm obsługujących płatności kartami kredytowymi. Domagał się zaprzestania dostarczania usług dla Backpage, firmy którą oskarżył o promowanie prostytucji oraz handel usługami seksualnymi. Żądania zostały poparte groźbami. Już następnego dnia Mastercard zawiesił usługi dla Backpage, a wkrótce potem w jego ślady podążyła Visa. Jedyną możliwością opłacania ogłoszeń zostały dla serwisu kryptowaluty. Kolejny raz okazało się, że decentralizacja Bitcoina i niezależność od rządów i instytucji finansowych może służyć także do walki z cenzurą. W grudniu 2015 roku sąd uznał, że list Darta stanowił złamanie Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA, gwarantującej wolność słowa. Problem w tym, że jeśli bezpośrednia ingerencja państwa rzeczywiście mogłaby spowodować wątpliwości prawne i oskarżenie o łamanie konstytucji to decyzja operatorów kard kredytowych co do obsługi tej czy innej firmy jest zupełnie dobrowolna.

Na firmy obsługujące płatności wywierany jest coraz większy nacisk – zarówno przez polityków jak i organizacje zwalczające piractwo w internecie. Okazuje się, że łatwiej jest zastraszyć te firmy niż wygrać w sądzie. Co gorsza, czasami operatorzy płatności wykazują się nadgorliwością i blokują konta bez podawania konkretnej przyczyny. Okazuje się więc, że można cenzurować Internet bez konieczności istnienia prawa, które by na to pozwalało. Często zadawane są pytania w stylu „Po co mi Bitcoin skoro jest PayPal i karty kredytowe?”, „Jak Bitcoin może być coś warty skoro nie stoi za nim żaden rząd lub bank?”. Bitcoin to wolna, niezależna waluta, która nie podlega cenzurze banków i rządów i w tym tkwi właśnie cały jej sens i największa wartość. Dzięki niej nie musimy być zdani na łaskę i niełaskę operatorów płatności a Internet może zachować wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *