Craig Wright

Craig Wright powrócił i zrobił w społeczności Bitcoina największe zamieszanie od czasu artykułu Mike’a Hearna. Najpierw pojawił się post Gavina Andresena, w którym ogłosił on, że wierzy w to, że Craig Wright jest Satoshim Nakamoto. Gavin poleciał do Londynu i spotkał się z Wrightem prywatnie. Gavin stwierdził, że przedstawił mu on kryptograficzny dowód na to, że jest Satoshim. Wkrótce po artykule Andresena pojawił sie wpis na blogu Craiga Wrighta, który miał zawierać podpis wiadomości kluczem Satoshiego Nakamoto. Informacje zostały podane przez „The Economist” i BBC, a cena Bitcoina zanurkowała wyrażając obawy traderów co do przyszłości miliona bitcoinów, będących w posiadaniu Satoshiego Nakamoto.

Ludzie rzucili się na bloga Craiga Wrighta i próbowali zweryfikować podaną sygnaturę. Wpis sugerował, że podpisaną wiadomością jest cytat z Jeana Paula Sartra („If I sign myself Jean-Paul Sartre it is not the same thing as if I sign myself Jean-Paul Sartre, Nobel Prizewinner.”). Niestety szybko okazało się, że sygnatura wstawiona przez Wrighta nie stanowi podpisu żadnej wiadomości. Jest publicznie dostępnym podpisem transakcji wysłanej przez Satoshiego 12 stycznia 2009 roku. Stało się jasne, że mamy do czynienia z kolejnymi krętactwami ze strony Wrighta, którego reputacja była już mocno nadwyrężona wcześniejszymi odkryciami, sugerującymi że Wright fabrykuje dokumenty, chwali się doktoratami, których nie posiada (nie jest jeszcze jasne czy ma doktorat z teologii, ponieważ odmawia podania nazwy uczelni, na której go zrobił) i ma poważne kłopoty z Australijskim Urzędem Podatkowym z powodu próby wyłudzenia ulg podatkowych. Wired w grudniu 2015 roku ogłosił, że Craig Wright jest prawdopodobnie Satoshim Nakamoto, ale już 3 dni później opublikował artykuł, który zawierał dowody kłamstw Wrighta na temat swoich tytułów naukowych, zakupu superkomputera od SGI, i fałszerstwa kluczy PGP, które miały go powiązać z Satoshim, a także zmiany dat i edycje postów na swoim blogu, które miały udowadniać, że jest on twórcą Bitcoina.

Oszust podatkowy?

Australia przyznaje ulgi podatkowe firmom, które inwestują w rozwój. Craig Wright ma ich kilka, które są ze sobą mocno powiązane, a niektóre wydają się istnieć tylko po to, żeby wyłudzać państwowe pieniądze. Tu pojawia się też trop do tego, dlaczego Craig Wright próbuje przekonać świat o tym , że jest Satoshim Nakamoto. Wright jest właścicielem firmy Hotwire, której zadaniem jest kupowanie oprogramowania do e-learningu i praca nad jego ulepszaniem. Firma kupuje oprogramowanie od innej firmy Wrighta – Wright Family Trust. Zarząd Hotwire twierdzi, że Wright zasilił firmę kwotą 30 milionów dolarów australijskich- w bitcoinach, z czego 29 milionów poszło na zakup oprogramowania od Wright Family Trust, a milion na cele operacyjne . Wright praktycznie zapłacił 29 milionów sam sobie. Jaki w tym sens? Ano taki, że Hotwire wystąpił potem o zwrot 3,1 miliona dolarów do Urzędu Podatkowego. Urząd jednak zablokował zwrot do czasu potwierdzenia transakcji. Istnieje podejrzenie, że Wright nie przelał bitcoinów dla swojej firmy i cała ta machinacja była zwykłym kantem podatkowym. Poza tym kwota przelewu byłaby na tyle duża, że bardzo niewiele osób mógłoby go zrobić (bitcoiny były wtedy bardzo tanie, więc przelew na taką sumę wymagał przy ówczesnym kursie posiadania przynajmniej 200 000 BTC). Craig Wright musi więc przede wszystkim przekonać Australijski Urząd Podatkowy, że jest Satoshim, bo w innym przypadku do transakcji nie mogło dojść, a wtedy oznacza to dla niego ogromne kłopoty. Także sprawa zakupu superkomputera przez jedną z jego firm wygląda na próbę wyłudzenia dużych pieniędzy (54 miliony dolarów australijskich), ponieważ producent zaprzeczył jakimkolwiek kontaktom z firmą DeMorgan Ltd.

Kryptograficzny dowód

Gdy stało się jasne, że podpis opublikowany przez Wrighta nie jest żadnym dowodem na to, że posiada on klucze prywatne powiązane z Satoshim Nakamoto, Gavin Andresen znalazł się w ogniu pytań i krytyki. Twierdził, że dowodem było podpisanie wiadomości podanej przez niego (Gavin’s favorite number is eleven. CSW – CSW zostało dopisane przez Wrighta, co może mieć znaczenie) kluczem pochodzącym z adresu bloku 1. Craig Wright nie pozwolił mu jednak zatrzymać USB z wiadomością ani laptopa, na którym wiadomość została zweryfikowana pozytywnie. Powodem miałaby być obawa przed wyciekiem tej informacji przed oficjalnym ujawnieniem Wrighta jako Satoshiego Nakamoto. Gavina okrzyknięto naiwnym i opublikowano kilka możliwych wyjaśnień otumanienia go przez Craiga Wrighta. W poniedziałek wieczorem twórca Litecoina Charlie Lee zaprezentował jak powinien wyglądać dowód na to, że jest się twórcą kryptowaluty. Wkrótce po tym na blogu Craiga Wrighta pojawiła się obietnica ostatecznego udowodnienia swojej tożsamości jako twórcy Bitcoina. Dowód miał polegać na ruszeniu monet, znajdujących się na adresie należącym do Satoshiego Nakamoto.

craigwright

Wynajęcie agencji PR

Craig Wright postanowił dobrze przygotować się do swego ujawnienia jako Satoshi Nakamoto. Skorzystał z usług agencji PR, z której usług korzystał m.in. David Bowie. Owocem współpracy są między innymi efektowne zdjęcia dla mediów (np. zdjęcie ilustrujące ten artykuł) W poniedziałek wieczorem reporter BBC Rory Cellan-Jones skontaktował się z agencją, aby zaproponować Wrightowi, żeby przesłał małą kwotę bitcoinów z wczesnego bloku na jego adres. Wright wyszedł z kontrpropozycją – niech Gavin Andresen, Rory Cellan-Jones i Jon Matonis wyślą drobne sumy na adres z którego dokonano pierwszej transakcji, a on potem odeśle im je, udowadniając tym samym, że jest Satoshim Nakamoto. Transakcje zostały dokonane, ale Craig Wright nie odesłał bitcoinów. Oczekiwanie na obiecany dowód zostało przerwane nowym wpisem na jego blogu, w którym twierdzi, że nie ma odwagi pokazać światu dowodu na bycie Satoshim Nakamoto i przeprasza wszystkich za swoje działania.

Inne tropy

Jeśli Craig Wright nie jest Satoshim Nakamoto to dlaczego tak twierdzi i jednocześnie nie boi się zdemaskowania przez prawdziwego Satoshiego? Jedną z możliwości jest to, że znał prawdziwego Satoshiego i dzięki temu ma dużą wiedzę o początkach Bitcoina. Wie też, że Satoshi Nakamoto nie może go zdemaskować, ponieważ już nie żyje. W tym scenariuszu najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Dave Kleiman. Satoshi przestał zajmować się Bitcoinem w grudniu 2010 roku, czyli wtedy gdy Dave Kleiman został hospitalizowany. Jego posty pojawiały się w godzinach, które sugerują, że mógł mieszkać na Florydzie – tam gdzie Kleiman – zgadza się strefa czasowa. Znajomi twierdzą, że nosił zawsze przy sobie napęd USB w tytanowej obudowie – to tam mógłby przechowywać pliki z kluczami prywatnymi, które na pewno były zaszyfrowane. Jest jednak poważna wątpliwość co do tego, że to on był Satoshim Nakamoto. Kleiman zmarł w biedzie, korzystał z pomocy znajomych i rodziny – był sparaliżowany od pasa w dół po wypadku motocyklowym w 1995 roku i cierpiał na częste bakteryjne infekcje, które w końcu doprowadziły go do śmierci. Dlaczego nie wykorzystał swego gigantycznego majątku?

Być może nigdy nie dowiemy się kim jest lub był Satoshi Nakamoto.

Dla Bitcoina nie ma to już większego znaczenia. Bitcoin już od dawna nie jest projektem tylko jednej osoby.

 

Jedna myśl na temat “Craig Wright”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *